Już byli w ogródku, już witali się z gąską - te słowa jak ulał pasują do piłkarzy Motoru. Lublinianie przegrali, wygrany mecz. W starciu z Wisłą Płock prowadzili 2:0, następnie 3:1, by w już doliczonym czasie gry stracić gola kuriozum. Żółto-biało-niebiescy nie wykorzystali olbrzymiej szansy na zbliżenie się do zespołów walczących o zachowanie pierwszoligowego bytu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Po spotkaniu Bogusław Baniak miał olbrzymie pretensje do bramkarza Dawida Dłoniaka. - Podaliśmy mu rękę, po jego perturbacjach w poprzednim klubie GKP Gorzów Wielkopolski. Tymczasem na pięć strzałów przepuścił cztery. To jaką zaprezentował formę, to wielki wstyd. Nie palę czarownic na stosie, ale oglądałem ten mecz na wideo i wyglądało to na sabotaż. W meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski w bramce stanie Łukasz Gieresz - wyjawia Baniak.

Wiemy też, że szkoleniowiec miał spore zastrzeżenia do gry kilku piłkarzy, w tym m.in. Carlosa i Dominika Płazy. Nieoficjalnie mówi się, że ten ostatni również może się znaleźć na cenzurowanym.

Ostatnie trafienie dla Wisły wywołało wiele kontrowersji. Po strzale Marcina Nowackiego wydawało się, że piłka nie zmierza w światło bramki i Dłoniak nie musiał interweniować. - Tak istotnie było. Zresztą, jak można było przepuścić tak lekki strzał. Ja nic z tego nie rozumiem. Jego wcześniejsze interwencje także były koszmarne - dodaje Baniak.

- Nic nie wiem, jakoby miałbym być odsunięty od zespołu. W poniedziałek będę rozmawiał z trenerem Bogusławem Baniakiem i wtedy wszystko będzie jasne - mówi Dłoniak.

Mecz ułożył się dla Motoru jak marzenie. Szybko strzelił gola i kontrolował przebieg meczu. Gdy drugie trafienie zaliczył Michał Maciejewski, wydawało się, że żółto-biało-niebiescy zaliczą kolejny, jakże potrzebny komplet punktów. Ale wtedy na boisku zaczęły dziać się cuda. Najpierw Dłoniak w ogóle nie zareagował na lekkie uderzenie z dystansu w wykonaniu Łukasza Sekulskiego. A następnie bronił coraz gorzej. Nie wychodził do dośrodkowań, był niepewny w interwencjach na linii i przepuścił jeszcze trzy bramki.

Niesprawiedliwością byłoby jednak oczerniać tylko jego, ponieważ po przerwie na boisku był zupełnie inny Motor niż w pierwszej połowie.

- Prowadząc 3:1 powinniśmy tylko bronić wyniku i takie były założenia. Tymczasem graliśmy zupełnie coś innego, czyli... w sumie nic - dodaje Baniak.

Piłkarze czekają na wypłatę zaległych pensji. Czy to mogło mieć wpływ na ich postawę w meczu z Wisłą? - Oczywiście. Przez to Motor i Stal Stalowa Wola mogą spaść do drugiej ligi. Mamy jeszcze szansę na utrzymanie się i będziemy walczyć do końca. Ale ostrzegam. Kto nie jest ze mną i z Motorem, będzie się musiał z nami pożegnać. Nie pozwolę na ośmieszanie
Motoru - kończy Baniak.

Motor Lublin - Wisła Płock 3:4 (3:1). Bramki: Król 3, Maciejewski 38 z rzutu karnego, Białek 42 - Sekulski 40, Solecki 52, 60, Nowacki 90+3 Widzów: 2500. Sędziował: Grzegorz Stęchły z Jarosławia
Motor: Dłoniak - Falisiewicz, Maciejewski, Carlos, Kalinowski - Syroka, Kursa (82 Płaza) - Białek, Król (59 Niemczyk), Hempel (59 Adamiec) - Fundakowski.
Wisła: Mierzwa - Pęczak, Pacan, Żytko, Lasocki - Nadolski (46 Grudzień), Wiśniewski, Nowacki, Juszkiewicz, Wyczałkowski (32 Sekulski), Wiśniewski - Solecki (83 Chwastek).

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!