Zawodnicy i kibice Olimpu-Start Lublin mogą odetchnąć z ulgą. Podopieczni trenera Dominika Derwisza nie dali tym razem żadnych szans graczom z Jeleniej Góry. Lublinianie pokonali Sudety na ich terenie 63:48. Tym samym lublinianie wyrównali stan rywalizacji na 1:1, uciekając spod gilotyny (gdyby przegrali, spadliby z pierwszej ligi).

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Nerwowo było jedynie w pierwszej kwarcie, którą przyjezdni wygrali 20:17. Potem ich dominacja nie podlegała już dyskusji. Nadzieje miejscowych zgasły bardzo szybko. Zaczęła bowiem prawidłowo funkcjonować defensywa naszej drużyny, a w ataku swój rytm złapał Tomasz Celej, który trafiał z każdej pozycji. Lider Startu w pierwszej połowie był bezbłędny zza linii 6,25 m. W ciągu 20 min trafił trzy razy za trzy.

Dziesięć punktów przewagi uzyskanych do przerwy z pewnością nie zadowalało trenera Derwisza, jak i samych zawodników, pomnych wpadki z soboty. Dlatego przyjezdni z jeszcze większym zacięciem i animuszem wyszli na drugą połowę meczu.

Choć to wydawało się niemożliwe, jeszcze bardziej zacieśnili obronę i pozwolili gospodarzom zdobyć zaledwie... sześć oczek, z których pierwsze rzucili dopiero po siedmiu minutach tej części gry. Sam Start uzyskał trzynaście punktów, dzięki czemu jego przewaga osiągnęła dość bezpieczną granicę siedemnastu oczek.

Napór naszych jednak nie zelżał. Sudety wciąż były bezradne i nijak nie potrafiły sforsować defensywy gości. Przez kolejne cztery minuty miejscowi nie potrafili zdobyć punktów. Przez kolejne dwie dorzucili co prawda do swojego dorobku cztery, jednak nie z gry, a z rzutów wolnych. Niemoc strzelecką przełamał w końcu Krzysztof Samiec, celenie przymierzając dwa razy za trzy, co pozwoliło miejscowym zmniejszyć straty do mniej niż dwudziestu oczek.

Sudety, podobnie jak w przypadku sobotniego meczu, nagle ruszyły w pogoń za Startem, jednak tym razem na szczęście było za późno, aby doścignęły nasz zespół.

7 kwietnia obie ekipy czeka ostateczna bitwa, która zdecyduje o tym, kto pozostanie w pierwszej lidze, a kto opuści jej szeregi. Miejmy nadzieję, że tym razem zawodnicy Startu, nauczeni bolesnym doświadczeniem, już nie zlekceważą swoich rywali i przez 40 minut będą grali w pełni zmotywowani.

Sudety Jelenia Góra - Olimp-Start Lublin 48:63 (17:20, 10:17, 6:13, 15:13)
Sudety: Niesobski 18 (2x3), Samiec 8 (2x3), Czech 7, Minciel 7 (1x3), Urbaniak 3 (1x3), Szymański 3 (1x3), Bodziński 2. Trener: Ireneusz Taraszkiewicz.
Start: Celej 22 (3x3), Kwiatkowski 10, Jagoda 8 (2x3), Kowalski 7, Prostak 6 (1x3), Król 4, Myśliwiec 2, Bidyński 2, Sikora 2. Trener: Dominik Derwisz.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!